Zostawił mnie chłopak. Przez Gość głupia, Marzec 3, 2019 w Ciąża, poród, macierzyństwo i wychowanie dzieci. Polecane posty. Gość głupia Gość głupia
Odsunął się ode mnie, poklepał po głowie i uśmiechnął tak, że przez chwilę widziałam w nim dawnego siebie. A potem wyszedł. - To było dziwne. - mruknęłam sama do siebie. - Ale już po wszystkim. Koniec z Gajeelem. - To wprost nie do uwierzenia, że z nim zerwałaś Leviś. Byliście taką słodka parą.
Zostawił Cie Kiedyś Chłopak Dla Innej? 2010-07-04 10:37:28; Czy moglibyście być z chłopakiem który juz raz was zostawił? 2010-03-11 15:21:33; Co mam zrobić jeżeli mój chłopak zostawił mnie dla innej? 2010-12-26 20:28:53; czy powinnam wyzwać chłopaka który zostawił mnie dla innej? 2010-12-25 12:01:46
Co zrobić, jak chłopak zarywa do innych? 2011-05-24 21:38:39; Chłopak zostawił mnie dla innej po roku A teraz zarywa do mnie jego przyjaciel.. co mam robic ? 2010-11-27 11:17:12; Jak zdobyć chłopka, który zarywa do innej laski? 2010-04-25 11:59:10; co zrobić gdy chłopak do mnie zarywa? 2011-02-15 09:43:55
Zapamiętaj mnie Nie zalecane na współdzielonych komputerach. Logowanie anonimowe. zostawił mnie chłopak, świat się walił, nastawienie dużo dało!
– Elka, dlaczego się do mnie przyczepiłaś? Nie mam już własnego życia. – Marylko, ja… dawno chciałam ci powiedzieć, że źle wtedy zrobiłam. Michał porzucił mnie w ciąży, podobnie jak ciebie. Poroniłam, potem spotkałam obecnego męża. Odnalazłam cię i chciałam przeprosić. Nie wiedziałam, co powiedzieć.
zostawił mnie dla innej bez slowa. Przez Gość ja1222, Lipiec 8, 2015 w Dyskusja ogólna. Polecane posty. Gość ja1222
Chłopak powiedział mi że ma dość moich problemów i mojego zachowania szczególnie dziś i dla niego nie ma już to sensu choć bardzo mnie kocha. Co mam zrobić,żeby mnie nie zostawił
Doda w druzgocącym wyznaniu o Nergalu: "Zostawił mnie, jak tylko znalazłam dla niego szpik". Doda o Nergalu: "Zostawił mnie po tym, jak uratowałam mu życie, po tym, jak schudłam 7 kg i wypadły mi wszystkie włosy z głowy". Doda łamiącym głosem wspomina swój związek z Adamem "Nergalem" Darskim.
Poza tym jak mnie zostawił to pisałam mu rzeczy w stylu ze możemy wszystko naprawić itp. Czym na pewno dałam mu pewność ze tylko jakby chciał to ja wroce. Wiec korzysta narazie z wolności.
GTvxU. Ludzi online: 4114, w tym 88 zalogowanych użytkowników i 4026 gości. Wszelkie demotywatory w serwisie są generowane przez użytkowników serwisu i jego właściciel nie bierze za nie odpowiedzialności.
Strona Główna Pytania I Odpowiedzi Odkąd Zostawił Mnie Niedoszły Nawet Chłopak Dla Innej Dziewczyny ( Spotykalismy Się, Ale Nic Z Tego 1 odpowiedzi Odkąd zostawił mnie niedoszły nawet chłopak dla innej dziewczyny ( spotykalismy się, ale nic z tego nie wyszło w końcu)jestem bardzo wściekła, rozdrażniona, zazdrosna o każdego, kto się z nimi zadaje. Stało się to już bardzo dawno, bo prawie rok temu. Mam takie stany: Raz jest dobrze i spokojnie, a mała informacja dotycząca jego potrafi mnie rozbić. Gdy jestem w towarzystwie zamykam się w sobie, izoluje i nie odzywam się, zdarza mi się rozpłakać. (Zauważyłam tez podczas podczas relacji z nim, ze nie potrafiłam rozmawiać o tym co mnie zabolało tylko właśnie izolowałam się i potrafiłam przestać odzywać na kilka godzin całkowicie.) Gdy jestem sama robie się bardzo wściekła, stosuje agresje wobec siebie; bije sie lekko, mam ochotę umrzeć i ciagle to powtarzam, chcoiaz wiem, ze tego nie zrobię, powtarzam ze siebie nienaiwdze i jego, bardzo się obwiniam za to wszystko, ze ten związek nie wyszedł, ze on mnie nie chcial. Po zobaczeniu takiej małej chociażby informacji o nim może być tak, ze taki lub podobny stan utrzymuje się u mnie przez kilka dni zanim wrócę do normalności... powiedzmy do 3 dni potrafię być rozdrażniona i płakać, mieć problemy z koncentracja, czuć praktycznie ciągły stres z małymi przerwami. Byłam u psychoterapeuty, powiedział mi, ze po takiej relacji tego typu objawy mogą utrzymywać się do roku. Jednakże martwi mnie to. Moja samoocena jest bardzo, bardzo niska (już przed i w trakcie relacji z tym chłopakiem była), ale teraz się pogorszyła. Gnębie się za wszystko, ciagle porownuje do niego i jego dziewczyny. Czuje się gorsza, czuje ze mam gorsze życie. Czasem czuje, ze już nic mnie nie czeka w życiu, ze „przegrałam” życie (mam 21 lat), ze bezsensu mi żyć, nie mam żadnej wartości. Ciagle rozpamiętuje to co było i tęsknie za tym. Trwa to już dokładnie 9 miesięcy i boje się, ze przerodziło się to w jakaś chorobę, a z drugiej strony myśle, ze mam nad tym kontrole i mogę to opanowywać i pracować nad tym i nad sobą sama. Czy mogę liczyć na jakaś poradę? Z góry dziękuje. Dzień dobry, zachęcam Panią do podjęcia psychoterapii, ponieważ prawdopodobnie odbyla Pani tylko konsultację, oczywiscie jesli dobrze odczytuję napisaną wiadomość. W czasie terapii moglaby Pani nauczyć się efektywniej radzić sobie z emocjami, lepiej nad nimi panować, nauczyć się mówić o bolesnych dla Pani sprawach i swoich potrzebach, to mogłoby być źródłem ulgi. Umiejętność otwartego komunikowania się ułatwia budowanie bliskich, trwałych relacji, wpływa również na poczucie własnej wartości. Pozdrawiam, Beata Szulik Bomba Uzyskaj odpowiedzi dzięki konsultacji online Jeśli potrzebujesz specjalistycznej porady, umów konsultację online. Otrzymasz wszystkie odpowiedzi bez wychodzenia z domu. Pokaż specjalistów Jak to działa? Twoje pytanie zostanie opublikowane anonimowo. Pamiętaj, by zadać jedno konkretne pytanie, opisując problem zwięźle. Pytanie trafi do specjalistów korzystających z serwisu, nie do konkretnego lekarza. Pamiętaj, że zadanie pytania nie zastąpi konsultacji z lekarzem czy specjalistą. Miejsce to nie służy do uzyskania diagnozy czy potwierdzenia tej już wystawionej przez lekarza. W tym celu umów się na wizytę do lekarza. Z troski o Wasze zdrowie nie publikujemy informacji o dawkowaniu leków. Ta wartość jest zbyt krótka. Powinna mieć __LIMIT__ lub więcej znaków. Specjalizacja Wybierz specjalizację lekarza, do którego chcesz skierować pytanie Twój e-mail Użyjemy go tylko do powiadomienia Cię o odpowiedzi lekarza. Nie będzie widoczny publicznie. Wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych dotyczących stanu zdrowia w celu zadania pytania Profesjonaliście. Dowiedz się więcej. Dlaczego potrzebujemy Twojej zgody? Twoja zgoda jest nam potrzebna, aby zgodnie z prawem przekazać wybranemu przez Ciebie Profesjonaliście informacje o zadanym przez Ciebie pytaniu. Informujemy Cię, że zgoda może zostać w każdej wycofana, jednak nie wpływa to na ważność przetwarzania przez nas Twoich danych osobowych podjętych w momencie, kiedy zgoda była informacje o moim pytaniu trafią do Profesjonalisty? Tak. Udostępnimy wybranemu przez Ciebie Profesjonaliście informacje o Tobie i zadanym przez Ciebie pytaniu. Dzięki temu Profesjonalista może się do niego mam prawa w związku z wyrażeniem zgody? Możesz w każdej chwili cofnąć zgodę na przetwarzanie danych osobowych. Masz również prawo zaktualizować swoje dane, wnosić o bycie zapomnianym oraz masz prawo do ograniczenia przetwarzania i przenoszenia danych. Masz również prawo wnieść skargę do organu nadzorczego, jeżeli uważasz, że sposób postępowania z Twoimi danymi osobowymi narusza przepisy jest administratorem moich danych osobowych? Administratorem danych osobowych jest ZnanyLekarz sp. z z siedzibą w Warszawie przy ul. Kolejowej 5/7. Po przekazaniu przez nas Twoich danych osobowych wybranemu Profesjonaliście, również on staje się administratorem Twoich danych osobowych. Aby dowiedzieć się więcej o danych osobowych kliknij tutaj Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.
fot. Adobe Stock, H_Ko – Pani Borkowska? – Tak, to ja. Kto mówi? – Pani mąż chce, żeby pani przyszła. Jest na intensywnej terapii… – Ale ja nie mam męża! – zaprotestowałam stanowczo, patrząc na Roberta, który akurat wiązał krawat przed lustrem. – Niech pani przyjdzie. Z nim jest źle – dzwoniący zlekceważył mój protest i podał adres szpitala, gdzie leżał mój eks. Potem powiedział tylko, że jest pielęgniarzem, i że Andrzej prosił go o telefon do mnie, bo sam nie dałby rady zadzwonić. Poczułam na czole kropelki potu. Zdenerwowałam się. Nie sądziłam, że będę musiała kiedykolwiek kontaktować się z Andrzejem Od naszego rozwodu minęło pięć lat. Zdążyłam pozbierać się po rozstaniu, wyszłam z depresji dzięki Robertowi, a tu nagle takie żądanie od byłego męża! – Powiesz mi, co się stało? – Robert słyszał tylko część rozmowy. Wyjaśniłam, o co chodzi. – Nigdzie nie pójdę. To jakaś bzdura – żachnęłam się. – Mam odwiedzać eksmęża w szpitalu? Ma żonę, siostrę, niech one się nim opiekują! – byłam oburzona tą nagłą prośbą Andrzeja. Włożyłam sukienkę. Mieliśmy już wychodzić do teatru, a ten telefon zupełnie wytrącił mnie z równowagi. Ręce mi się tak trzęsły, że nawet nie mogłam zapiąć guzika przy sukience. – Pomóż – poprosiłam Roberta, odwracając się do niego plecami. – Pójdziesz tam? – spytał. Napotkałam jego wzrok w lustrze. – Nie ma mowy – pokręciłam przecząco głową. – Dlaczego? Skoro cię prosił… Jest chory, leży na intensywnej terapii, to znaczy, że to coś poważnego. Nie prosiłby, gdyby… – Daj spokój. Nic nas nie łączy. Ma żonę, krewnych, przyjaciół… Przed oczami stanęły mi tamte wydarzenia. Andrzej po ośmiu latach udanego małżeństwa nagle zażądał rozwodu Spieszył się do swojej nowej, podobno największej miłości. Mariola była wtedy w ciąży, ale coś źle poszło, bo dziecko się nie urodziło. Nie poznałam szczegółów. W każdym razie Andrzej myślał wtedy o zabezpieczeniu nowej rodziny. Zabrał wszystkie oszczędności, samochód… Ja zostałam w naszym wspólnym mieszkaniu. Wszyscy nasi przyjaciele się od niego odwrócili. Została mu tylko tamta kobieta, ale czy był z nią szczęśliwy? Tego nie wiedziałam… Spojrzałam Robertowi w oczy. – Ale dlaczego akurat ty nalegasz, żebym odwiedzała byłego męża w szpitalu? Przecież przez niego cierpiałam, nie pamiętasz? – spytałam. – Myślę, że tak trzeba. Tak po prostu, po ludzku… – Robert zmarszczył czoło, jak zawsze, gdy czymś się martwił. – Dobrze, pójdę. Jutro – poddałam się. Szpital zrobił na mnie przygnębiające wrażenie. Odnowione wnętrza, pachnące sterylną świeżością korytarze i windy nie były przytulne, a wręcz odpychające. – To tamta sala. Pan Borkowski oddycha sam – poinformowała mnie pielęgniarka. – Wczoraj odłączyliśmy respirator. Pani jest żoną? – spytała. Przełknęłam ślinę, ale nie odpowiedziałam. „A więc nie ma innej pani Borkowskiej, jestem tylko ja” – przebiegło mi przez głowę. – Dotąd tylko siostra odwiedzała pana Andrzeja – powiedziała pielęgniarka z nutą przygany w głosie. – Proszę włożyć fartuch – pokazała na półkę, gdzie leżały plastikowe torebki z jednorazowymi ubraniami ochronnymi. Kiedy otworzyła drzwi, wskazała ręką łóżko pośrodku sali i odeszła w głąb korytarza. Odetchnęłam z ulgą. Miałam dość tej wścibskiej baby Nie zdawała sobie sprawy, że od dawna nie jestem żoną jej pacjenta, ale nie zamierzałam tłumaczyć wszystkiego pierwszej napotkanej pielęgniarce. Podeszłam do łóżka, na którym leżał mężczyzna podłączony rurkami do aparatury. Spojrzałam na twarz i od razu chciałam się wycofać. Zdawało mi się, że widzę całkiem obcego człowieka. Mężczyzna spał. Miał sine, głębokie oczodoły, zapadnięte policzki, szaroziemistą cienką skórę. Już miałam odejść, gdy usłyszałam zachrypnięty głos. – Kasia, przyszłaś. Tak się cieszę – mówił z wysiłkiem. Na zmienionej twarzy byłego męża zobaczyłam uśmiech. Dopiero wtedy go poznałam. Wyciągnął rękę, w której tkwił wenflon. Podałam mu swoją, a on wysilając się bardzo, przyciągnął ją do ust. – Dziękuję, że przyszłaś. To bardzo ważne… Chciałem z tobą poroz… – nie dokończył, bo zaczął gwałtownie kaszleć. – Spokojnie, panie Andrzeju, proszę nic nie mówić. Spokojnie – usłyszałam od drzwi głos pielęgniarki. Podeszła do chorego, powiesiła na stojaku butelkę z jakimś płynem, podłączyła kroplówkę. Mokrym tamponem zwilżyła Andrzejowi usta. – Nie może mówić. Niech pani mówi, on może pisać. O, tu jest wszystko przygotowane – podała mi notatnik na twardej podkładce i długopis. Kiedy przestał kaszleć, podałam mu notes, ale nie chciał pisać. Wciąż trzymał mnie za rękę i wpatrywał się we mnie. – Chcesz czegoś, coś ci przynieść? – spytałam, a on nieznacznie pokręcił głową. – Bądź ze mną, jak możesz – cicho wyszeptał. – Przepraszam… Skrzywdziłem cię, teraz to wiem… – przestał mówić, choć wciąż trzymał moją rękę. Po kilku minutach rozluźnił palce. Zdawało mi się, że zasnął W tej samej chwili usłyszałam przeciągły dźwięk dobiegający z urządzenia stojącego obok. – Proszę opuścić salę – inna pielęgniarka podbiegła do sąsiedniego łóżka, na którym leżał jakiś staruszek i zasłoniła je parawanem. – Proszę wyjść! – nakazała stanowczo, więc wymknęłam się z sali. Wybiegłam na korytarz. W głowie mi huczała myśl, że właśnie byłam świadkiem czyjejś śmierci, a nawet nie zwróciłam uwagi na tamtego człowieka. Idąc ze spuszczoną głową, wpadłam na byłą szwagierkę. – Cześć, Kasiu – powiedziała. Nigdy nie przepadałam za Grażyną. Czasem dawała mi do zrozumienia, że nie zasłużyłam na tak wspaniałego mężczyznę, jakim był jej brat. Kiedy się rozwiedliśmy, uważała, że dobrze się stało. – Witaj – odparłam bez entuzjazmu. – Byłaś u niego? – spytała, a ja kiwnęłam głową. – Andrzej umiera. Rak płuc. Reszta: serce, wątroba, nerki – zdrowe… Dlatego tak się męczy. Powoli się dusi, rozumiesz? – wyrzuciła jednym tchem. Po plecach przebiegły mi ciarki. Nie chciałam wiedzieć nic więcej. Marzyłam, żeby stamtąd uciec, ale Grażyna nie oszczędziła mi szczegółów. Wyjaśniła, w jaki sposób postępuje choroba i jak ostatecznie go zabije. Grażyna jest lekarzem, więc wszystko wyłuszczyła z właściwą precyzją, bez niedomówień. – Teraz ma tylko mnie, Mariola odeszła od Andrzeja niedługo po waszym rozwodzie… Wiedziałaś? – pokręciłam głową. – Będziesz go odwiedzać? – zapytała. – Może przyjdę, ale nie wiem na pewno. Do widzenia – rzuciłam i, nie czekając na odpowiedź, pobiegłam do windy. Miałam mętlik w głowie. Musiałam uciec. Na zewnątrz świeciło słońce, było ciepło, a ja czułam lodowaty chłód. Dreszcze wstrząsały całym moim ciałem. Doszłam chwiejnym krokiem do auta i usiadłam za kierownicą. Czułam się okropnie. Tam przy jego łóżku zdałam sobie sprawę z tego, że Andrzej jest sam… i był prawie przez cały ten czas, odkąd się rozstaliśmy. „Po co było to wszystko? Czy wtedy z tamtą kobietą był choć przez chwilę naprawdę szczęśliwy? Dlaczego ludzie tak się bezsensownie krzywdzą?”. Zadając sobie te pytania, zrozumiałam, że choć teraz kocham kogoś innego, nie umiem zostawić Andrzeja całkiem samego. Człowiek w obliczu śmierci potrzebuje kogoś prawdziwie bliskiego przy sobie, a my kiedyś kochaliśmy się naprawdę. Andrzej ucieszył się, gdy odwiedziłam go po tygodniu Był bardzo słaby, zasnął, trzymając mnie za rękę. W trakcie ostatniej wizyty był już bez kontaktu. – Lekarze mówią, że to niedługo nastąpi – powiedziałam do Roberta, kiedy wróciłam do domu. – Dobrze, że przy nim byłaś, kochanie. Ja to rozumiem. – Ja też myślę, że dobrze zrobiłam. Zrobiłam to, co powinnam – dobry uczynek dla faceta, którego kiedyś kochałam. Czytaj także:„Po ślubie moja Kalinka zmieniła się w jędze nie do wytrzymania. Szkoli mnie jak w wojsku. Ktoś mi podmienił żonę"„Urodziłam i mąż stracił na mnie ochotę. Woli po nocach oglądać porno niż pójść ze mną do łóżka. Czuję się jak śmieć"„Po 12 latach pracy, dzięki której wzbogacił się on, jego dzieci i jego była żona, ja nie mam nic”
Jeszcze rok temu taka sama byłam ;) więc nie chce Cie obrażać . Musisz po prostu zając się sobą ! Pokochać siebie . Zrób coś , o czym dawno marzyłaś , zapisz się na siłownie , zacznij dietę , rób przeróżne maseczki na włosy , trzarz itp. albo zapisz się np. na warsztaty taneczne , jeśli Cię to interesuje :) Mi to na przykład bardzo pomogło . Niedawno dowiedziałam się , że chłopak mnie zdradza , wypierał się oczywiście . Ale skoro mnie zdardził , to znaczy ze mnie naprawdę nie kochał , to po co mam z takim kimś być ? Widocznie nie docenił tego co miał , jego strata . Tak sobie to tłumaczyłam . :) i wcale nie mam teraz złego humoru , wręcz przeciwnie .:) wiem , ze nie marnuje sobie teraz życią przez jakiegoś .. palanta .;) Trzeba się szanować :) Jeśli sama siebie nie będziesz szanować , nikt Ciebie nie będzie szanował - proste . Więc więcej wiary w siebie !
chłopak mnie zostawił dla innej